Nic. Caitlyn wpatrywała się w ciemność. Nikogo tu nie było... cisza. Nikt się nie odezwał. Pies węszył w rabatkach i nawet nie podniósł łba, nie przybiegł przywitać się z Kelly. Widocznie jej się zdawało. Jest przewrażliwiona i tyle. Odetchnęła głęboko, próbowała uspokoić rozdygotane nerwy. Może faktycznie przestaje nad sobą panować. Traci kontrolę. Boże, tylko nie to! - Chodź! - zawołała psa. - Oskar! Do nogi. - Zawahała się, spojrzała w ciemny kąt, z którego dobiegł ją głos Kelly i jęknęła cicho. Spojrzała jeszcze raz. Pusto. Nikogo nie ma... to tylko jej wybujała wyobraźnia. - Weź się w garść - powiedziała do siebie, ale gdy tylko weszła do domu, w popłochu zamknęła za sobą zasuwę. Popatrzyła przez okno i znów naszły ją wątpliwości. Czy ktoś tam był? Obserwował jej dom, czaił się w ciemnościach... śledził ją, na litość boską? Wyszła z kuchni, próbując pozbyć się uczucia, że coś jest nie w porządku. W połowie schodów usłyszała dzwonek telefonu. Wbiegając po dwa stopnie naraz, wpadła do gabinetu. Na ekranie wciąż fruwał nietoperz wampir. Wyłączyła komputer. Policzyła w myślach do dziesięciu, zanim podniosła słuchawkę. Oby to nie był żaden dziennikarz! - Słucham. - Caitlyn? - Usłyszała w słuchawce głos Troya. Poczuła ogromną ulgę, że to on. - Czy możesz przyjechać do Oak Hill? - Głos miał poważny. Ponury. - Teraz? - Spojrzała na zegarek elektroniczny świecący w półmroku. Dochodziła dziesiąta. - Tak. - Po co? - zapytała Caitlyn, a serce załomotało jej ze strachu. - Co się stało? Troy zawahał się przez moment i powiedział: - Amanda miała wypadek samochodowy. Kilka godzin temu. - O Boże! - Caitlyn przygotowała się na najgorsze. - Co jej jest? - Chyba nic. Ian właśnie po nią pojechał. Zjechała z drogi i uderzyła w drzewo, nic więcej nie wiem. Zdaje się, że straciła przytomność. Przyjechało pogotowie i zabrało ją do szpitala. Obejrzał ją lekarz, zrobili jakieś badania i uparła się, żeby ją wypuścić. Miała szczęście. Ale mama źle to zniosła. Lepiej przyjedź. - Już jadę. - Caitlyn odłożyła słuchawkę, sięgnęła po torebkę, chwyciła klucze i zbiegła na dół. Duchy znów ze sobą rozmawiały. Szeptały niespokojnie między sobą, tłukły się po starym domu, wałęsały po okolicy. Lucille zadrżała. Potarła ramiona, bezskutecznie próbując odegnać chłód. Nadchodziło zło. Pędziło na czarnym koniu z rozgrzanymi kopytami. Prosto do niej. Szkoda, że obiecała staremu zostać tutaj z Bernedą. Chciałaby wyjechać. Ale przysięgła opiekować się Bernedą Montgomery aż do śmierci. Musiała zostać. Modląc się, nakreśliła znak krzyża na obfitej piersi i usłyszała, jak duchy się z niej śmieją. Nie było ucieczki. Rozdział 19
Santa Monica.
potem podrzucę cię do wypożyczalni, a potem pojedziesz do motelu i tam się prześpisz.
15
– Kupa czasu.
staroświeckie lalki.
Pies wahał się przez chwilę, a potem posłusznie poszedł na wskazane miejsce, okręcił się
– Znowu biegacz – mruknął Hayes.
Albo czekała.
151
– Co?
Od lat nie marzył o kobiecie. Ostatnią kobietą, o której śnił, była Rebeka, ale teraz jej obraz zacierał mu się w pamięci. Caitlyn... Co w niej takiego było? Nie tylko uroda i z
do czynnej służby, ale od siedzenia w domu dostawał świra. Do licha, nawet z Olivią
Ale sam powiedziałeś, że to dziwna sprawa. Jestem taki jak ty. Sam nie wiem, co o tym
– O Boże... Tak mi przykro. – Nerwowo zwilżyła usta językiem, nie odrywając wzroku
Przeczeszą teren, roześlą umundurowanych funkcjonariuszy w poszukiwaniu
– Owszem – potwierdził ponuro Luke. – Dziwne, no nie? Naprawdę dziwne. Pan Avalon
O’GRADY: Boję się.
raz widziała to spojrzenie - mroczne i skrzące się pożądaniem.
ja wcale nie chcę być silna! Właśnie dlatego jestem na nich zła!
– Spieprzyłam je koncertowo – zapewniła uprzejmym tonem.
obok ciebie przy stole...
obywatelskie.
kolońska. To dla ciebie nic nowego.
Koperta zaadresowana do Rainie ze stemplem pocztowym Kalifornii. Prawdopodobnie
się u jego stóp, siedział tam już od dłuższego czasu, a czekanie nie wpłynęło korzystnie na
52
Na palcu nosił obrączkę. Kimberly często o tym myślała, kiedy został jej
- Nie rozkręcił go pan, żeby obejrzeć? Proszę pana, gdyby pas funkcjonował,
- Więc nasz człowiek zadbał o to, żeby nie oddała samochodu do serwisu.
Zamówił samochód, zarezerwował pokój w hotelu, zebrał wszelkie informacje na temat
zdawała sobie sprawę ze zdumionych min kierowców. Syreny policyjne na Main Street? Na